
Politechnika Wrocławska oszczędza. W zeszłym roku jeszcze cały las choinek w Gmachu Głównym. W tym jedna w Gmachu Głównym i jedna koło BiblioTechu.

Politechnika Wrocławska oszczędza. W zeszłym roku jeszcze cały las choinek w Gmachu Głównym. W tym jedna w Gmachu Głównym i jedna koło BiblioTechu.
Pojawiło się na angielskojęzycznych zajęciach z technologii informacyjnych. Technologia zapowiadana jest gdzieś od roku 2010 (a może i dłużej). Idea bardzo ciekawa, podobnie jak dodatkowe możliwości wiążące się z nią (na przykład lokalizacja w budynkach: dworce kolejowe, lotnicze). Może być również stosowana na zewnątrz — choć wówczas ograniczona będzie do godzin wieczornych/nocnych.
I have a young friend named Sam who is quite a programming prodigy. Sam does know C! I need to make this clear: he’s not…
Źródło: The Absolutely True Story of a Real Programmer Who Never Learned C — Medium
Nie do końca jestem przekonany, że ten wykład jest porywający, ale może warto rozważyć. W razie czego szablon jest gotowy.
To chyba jakiś przypadek, ale może nie do końca. Od początku istnienia stron katedralnych starałem się eksponować metadane: nie tylko wszystkich wpisów, ale również (w miarę możliwości) cytowanych prac.
I szukając informacji o publikacjach internetowego kolegi (Andrzej Solecki, matematyk, absolwent i pracownik uczelni wrocławskich, od lat mieszkający w Brazylii) trafiłem na coś prześmiesznego.
Otóż Andrzej (prześmiewczo) kiedyś wspomniał o mechanicznej kaczce Jacquesa de Vaucansona. Ja o kaczce wspominam na zajęciach z technologii informacyjnych, podając ją jako przykład chęci zbudowania automatu dorównującego organizmom żywym. Cytuję tam ten wpis Andrzeja, zakładając że czasami anegdota lepiej przyciąga uwagę niż traktaty naukowe. (A swoją drogą życie Jaquesa de Vacansona to ciekawa historia.)
I ze zdziwieniem zauważyłem, że przeszukiwanie w Google Scholar znajduje ten wpis i zalicza Andrzejowi dwa cytowania.
Gdyby jako pomyłka miało to zniknąć z Google Scholar — wstawiam zrzuty ekranu:


2. grudnia 2015 roku odbyło się szkolenie z systemu antyplagiatowego. Najważniejszym wnioskiem ze szkolenia jest to, że system (wbrew informacjom umieszczonym na stronach Wydziału Mechanicznego) akceptuje również pliki w formacie PDF. Jedyne ograniczenia jakie system nakłada są następujące:
W związku z tym, nie powinno być żadnych problemów z używaniem plików PDF wygenerowanych przez LaTeXa w systemie antyplagiatowym.

Szkoda, że choinka nie jest w barwach Politechniki, ale i tak.
Bardzo dobry tekst. I nie prawda, że dotyczy tylko kodowania. Dotyczy wszystkiego. Tabelka na końcu pięknie podsumowuje i pozwala się „odnaleźć”.
Strach bierze się ze złej jakości. Narasta gdy brak zaufania do kodu, wiary w stojący za nim pomysł, w kompetencje autorów. Na chybcika sklecona szopa może się rozsypać od byle podmuchu. Na łapu-capu sklejone oprogramowanie rozleci się od byle zmiany – czy to w samym kodzie, czy w kontekście jego wykorzystania, czy nawet środowiska wdrożenia. Lepiej nie ruszać!
Źródło: Strach
Zarządzenie Wewnętrzne 75/2015 wprowadza obowiązek sprawdzenia wszystkich prac dyplomowych przez system antyplagiatowy.
Załącznik do zarządzenia mówi, że: Praca dyplomowa musi być wprowadzona w postaci jednego pliku elektronicznego w formacie ODT (Open Office Document), DOC, DOCX (Microsoft Word) lub PDF (wyłącznie w wersji edytowalnej).
Klasa do składu pracy dyplomowej w LaTeXu pozwala przygotować plik PDF i — jak się wydaje — powinien on być zrozumiały dla systemu antyplagiatowego.
Problem będzie drążony.

To właściwie nie jest Politechnika Wrocławska. Ale w zasięgu wzroku, gra Akademickie Radio Luz i stołują się studenci (prowenencji różnej). Wiem, że hamburgery to zło, ale te to smaczne zło. Ostatnio bywam co tydzień.