Archiwum kategorii: Nauka

W poszukiwaniu lepszej edukacji

To, że coś jest proste, wcale nie znaczy, że jest w wykonaniu łatwe. Poziom trudności rośnie wraz z miniaturyzacją lub zwiększeniem liczby elementów, do których trzeba zastosować dane proste rozwiązanie. Prosta operacja, którą trzeba zastosować na małych elementach lub na milionach przypadków, sprawia trudność z powodu efektu skali…

Tekst jest przewrotny. Można nawet się z nim nie zgadzać. Ale trochę tak jest z systemem edukacji. Zawsze tak było. Tyle, że kiedyś działał. Działał? Czy a by na pewno? A dziś nie działa. Nie działa? Czy aby na pewno?
Z edukacją jest tak, że zazwyczaj są tam dwie strony: uczony (ten, który ma się nauczyć) i uczący (ten, który uczy). I jeżeli tylko uczeń nie zechce się uczyć — całą zabawa na nic. Jeżeli uczeń trafi na kiepskich nauczycieli — niedobrze, ale to nie do końca jest tragedia — choć uczenie się wymaga znacznie większego wysiłu ze strony ucznia.
Autor stawia kilka tez:

  • Obecnie najbardziej nieskuteczną dziedziną życia jest system edukacji.
  • Obecnie najbardziej zacofaną dziedziną życia jest system edukacji.
  • Obecnie najbardziej bezużyteczną dziedziną życia jest system edukacji.
  • Obecnie najbardziej irracjonalną dziedziną życia jest system edukacji.
  • Obecnie najbardziej zakłamaną dziedziną życia jest system edukacji.
  • Obecnie najgorzej zarządzaną dziedziną życia jest system edukacji.
  • Obecnie najbardziej ryzykowną dziedziną życia jest system edukacji.
  • Obecnie najbardziej niereformowalną dziedziną życia jest system edukacji.

Cały tekst warto przeczytać choć konkluzja wydaje się dosyć prosta:

Rozwiązanie jest proste, a zarazem trudne, bo trzeba przyznać się przed samym sobą, że uwalniamy proces i że tracimy nad nim kontrolę. Każdy uczeń może wybrać dowolną nową drogę — ważne, by po jej przejściu wygrał konkurencję z peletonem, uczącym się jak dawniej.

Na podstawie wpisu: W poszukiwaniu lepszego systemu edukacji z blogu Tester Pandory.

Jak telefon Apple napisał artykuł na konferencję

Właściwie wszystko już było, żeby ośmieszyć pseudoanukę, pseudoczasopisma i pseudokonferencje. Tych normalnych jest tyle, że łatwo ukryć te nieprawdziwe.

Naukowiec (Christoph Bartneck) dostał zaproszenie na International Conference on Atomic and Nuclear Physics. Ponieważ nie zna się na tym postanowił sobie zakpić: wyjął smartfona i zaczął pisać artykuł korzystając z funkcji podpowiedzi. Zaczynał zadnia od Atomic albo Nuclear, resztę podpowiadał telefon. Tak o tym pisze:

Today I received an invitation from the International Conference on Atomic and Nuclear Physics to submit a paper. Since I have practically no knowledge of Nuclear Physics I resorted to iOS auto-complete function to help me writing the paper. I started a sentence with “Atomic” or “Nuclear” and then randomly hit the auto-complete suggestions. The text really does not make any sense. After adding the first illustration on nuclear physics from Wikipedia, some references and creating a fake identity (Iris Pear, aka Siri Apple) I submitted the paper which was accepted only three hours later! I know that iOS is a pretty good software, but reaching tenure has never been this close.

Dodatkowo wszystko sfilmował:

Biała księga innowacji

Na stronach Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego opublikowano „Białą księgę innowacji”. Warto się z nią zapoznać, ale warto też przeczytać parę uwag na jej temat wygłoszonych przez Hazelharda (wspominałem już o nim).

Nie są to uwagi entuzjastyczne. Raczej dość krytyczne. Autor zwraca uwagę na kilka zasadniczych kwestii (pominiętej w BKI):

  1. Finan­so­wa­nie labo­ra­to­rium mają­cego kon­ku­ro­wać z Niem­cami, czy Koreą Płd., musi być na pozio­mie tych kra­jów.
  2. Pre­zesi wiel­kich spółek skarbu pań­stwa muszą mieć olbrzy­mią wie­dzę z zakresu nowych tech­no­lo­gii i wizję ich zaim­ple­men­to­wa­nia w pol­skich cze­bo­lach.
  3. Naukowcy muszą mieć olbrzymi entu­zjazm, aby rzu­cić wygodne posady aka­de­mic­kie i zająć się nie­zwy­kle ryzy­kowną i stre­su­jącą dzia­łal­no­ścią zakła­da­nia i roz­wi­ja­nia firmy spin-off.
  4. Naukowcy pol­scy muszą osią­gnąć poziom kon­ku­ren­tów z USA, Japo­nii, i innych kra­jów o wyso­kim pozio­mie tech­no­lo­gicz­nym.
  5. Dla nowych inno­wa­cyj­nych pro­duk­tów muszą powstać nowe rynki.

Choć cytat przypisywany Gomułce nie napawa optymizmem: Gdy­by­śmy mieli bla­chę, mogli­by­śmy pro­du­ko­wać kon­serwy, ale nie mamy mięsa.

Przetrwają najsilniejsi: człowiek-akademik i konferencyjne bingo

Warto przeczytać i przemyśleć…

Przedstawiam swoje, szlifowane latami doświadczeń, konferencyjne bingo. Jak ustrzelisz trzy zdarzenia w jednym rzędzie w czasie jednej sesji, to wygrywasz. Wygrałam już dwa razy. Byłam dotychczas na dwóch sesjach. Oczywiście pole o piramidzie Cheopsa zrobionej z ciastek skreślam zawsze, no bo to o mnie.

Jedź na konferencję, mówili. Poznasz ludzi, inne kultury, języki, pozaplatasz delikatne nitki międzynarodowych przyjaźni z ośrodkami naukowymi z całego świata. No to jestem. Na konferencji w Portugalii jestem. Wchodzę do sali. Do lunchu podali wino, więc jestem istną gwiazdą socjometryczną, labradorem interakcji społecznych, najsympatyczniejszą z owiec na tym akademickim pastwisku. Podchodzę do pierwszego napotkanego, całkowicie […]

Źródło: Przetrwają najsilniejsi: człowiek-akademik i konferencyjne bingo

Matematyk referuje – Być matematykiem

Kilka uwag na temat prezentacji konferencyjnych.

Dzisiejszy odcinek cyklu o przemowach poświęcam referatom na konferencjach naukowych. Zapraszam do lektury.
Zwykły referat konferencyjny nie trwa zbyt długo, najwyżej około dwudziestu minut. Głównym celem jest prezentacja wyników własnych badań. Nacisk stawiam na słowo prezentacja. Nie systematyczny wykład jakiejś teorii, tylko pokazanie istoty rzeczy.

Źródło: Matematyk referuje — Być matematykiem

Jak wstawić uczelnie do pierwszej dwusetki w dobrym rankingu? 

Okazuje się że pojawiają się kolejne pomysłu jak szybko podnieść rangę jakiejś naszej uczelni. W „rankingu szanghajskim” jest kilka kluczowych wskaźników. 

W ran­kingu liczą się różne rze­czy, ale wspo­mnę o dwóch: liczba Nagród Nobla i Hir­sch fac­tor pra­cow­ni­ków.

O ile z noblistami może być ciężko, o tyle z uczonym mającymi sporo cytowań, może być łatwiej. 

Hazelhard, od którego kradnę cytaty podrzuca następujący pomysł:

Prostym spo­so­bem zmiany tej sytu­acji jest połą­cze­nie Poli­tech­niki z insty­tu­tami PAN: Fizyki, Che­mii Fizycz­nej, Orga­nicz­nej, czy Wyso­kich Ciśnień. W tych insty­tu­tach jest bar­dzo wielu naukow­ców z Hir­schem powy­żej 30, a nie­któ­rzy mają powy­żej 45 (typowy Hir­sch Nobli­stów).

Na koniec dodam, że Hazelhard to pseudonim blogowy znanego polskiego fizyka

Gowin o spadku polskich uczelni w rankingach: potrzebne zmiany systemowe

Uniwersytety Jagielloński i Warszawski spadły w tym roku do piątej setki rankingu szanghajskiego — listy najlepszych uczelni świata. Szef resortu nauki Jarosław Gowin skomentował, że szkolnictwu wyższemu w Polsce potrzebne są zmiany systemowe.

Komentując ostatnie wyniki rankingu Szanghajskiego

[Gowin] Wyjaśnił jednak, że to, jak zmieniać się będzie pozycja polskich uczelni w kolejnych rankingach, zależeć będzie od nowej ustawy o szkolnictwie wyższym. […] „Mam świadomość, że ta ustawa musi zawierać propozycje bardzo głębokich zmian” — powiedział minister.

No cóż, przekonanie, że ustawa załatwi wszystko jest jakimś kosmicznym nieporozumieniem. Nie mówię, że zmiany nie są potrzebne. Są. Tylko, jak na razie, nikt nie mówi na czym mają polegać. Nikt też nie dyskutuje w jaki sposób zmiana ma zainicjować proces naprawczy. Na razie zajmujemy się samą zmianą. A ustawy, zazwyczaj, przedstawiają sposób załatania jakiejś dziurki, generując tysiące innych dziur.

Rankingi są niezłym syntetycznym kryterium, ale prowadzą do śmiesznych nieporozumień. Uniwersytet Wrocławski pojawił się na chwilę w rankingu szanghajskim. Okazało się, że zaliczono mu jakiegoś przedwojennego noblistę.

Interesujący może być przedstawiony pomysł połączenia Uniwersytetu Wrocławskiego i Politechniki Wrocławskiej:

„Duży potencjał miałby uniwersytet powstały w wyniku hipotetycznego połączenia Uniwersytetu Wrocławskiego i Politechniki Wrocławskiej, który z dużym prawdopodobieństwem znalazłby się w pierwszej pięćsetce rankingu szanghajskiego” — czytamy w analizie resortu nauki, udostępnionego PAP.

Ale — jak głosi znana fraszka — Bo największy jest ambaras, żeby dwoje chciało na raz.
Polecić mogę studiowanie (i analizę) rocznych sprawozdań najlepszych światowych uczelni i porównanie ich ze sprawozdaniami uczelni naszych. Sugeruję zwrócenie uwagi na cześć dotyczącą finansów, kadry i liczby studentów.

„Konsolidacja jest potrzebna, tak czy owak. Jednak nie z punktu widzenia rankingu szanghajskiego czy innych rankingów, tylko z punktu widzenia racjonalizacji wydatków, a co jeszcze ważniejsze — z punktu widzenia połączenia potencjału naukowego” [skomentował Jarosław Gowin].

I znowu obok niewątpliwie słusznego postulatu konsolidacji potencjału (ale przecież konsolidacja nie musi oznaczać, że współpracujący naukowcy mają wspólnego Rektora) jest postulat racjonalizacji wydatków. Również słuszny, o ile nie sprowadza się on do cięcia kosztów. Raz jeszcze polecam analizę sprawozdań najlepszych uczelni i porównanie budżetu ETHZ (1 miliard CHF) z budżetem MNiSW. Przy tym poziomie finansowania jaki mamy, jeżeli zespół badaczy z uczelni X zdobędzie jakieś pieniądze, stara się je skonsumować sam, bo zapraszanie innych do stołu to czyste marnotrawstwo.

A jak ktoś cierpliwy niech przeczyta sobie raport przygotowany pod egidą Profesora Kasprzaka.

Zainspirowane artykułem Gowin o spadku polskich uczelni w rankingach: potrzebne zmiany systemowe z Rzeczpospolitej.

Czy Politechnika Wrocławska prezentuje „jakiś” poziom?

Dostałem list (elektroniczny) od _zmieszanego studenta_ z takim właśnie pytaniem. Tym bardziej trudnym, że zadawanym w okresie kampanii wyborczej, która zakończy się wyborem nowego Rektora, Prorektorów i władz poszczególnych Wydziałów.
Ponieważ list jest niepodpisany, w zasadzie mógłbym go zignorować. Z drugiej strony mógłbym też udzielić jakiejś odpowiedzi. Wybrałem inną drogę, starając się głośno myśleć o tym jaka jest Politechnika Wrocławska.

Po pierwsze czy takie porównania mają sens? Widziałem gdzieś listę angielskich określeń związanych z edukacją (głównie wyższą). Wniosek z tej listy jest taki, że jeżeli jest coś bardzo podobne — będzie się inaczej nazywało (również w gronie krajów angielskojęzycznych), a jeżeli nazywa się tak samo — najprawdopodobniej znaczy coś innego. To pierwszy kłopot z takimi porównaniami: uczenie wyższe bardzo mocno zakorzenione są w lokalnej tradycji. Czasami zaczynającej się gdzieś w średniowieczu.

Po drugie, jest całkiem sporo rankingów, które uwzględniają Politechnikę Wrocławską. I nawet jeżeli nie jesteśmy na ich czele — mimo wszystko poddajemy się zastosowanej metodyce porównań. A to już nieźle: analizując wyniki możemy podejmować decyzje co usprawnić (żeby być lepiej ocenianym).

Po trzecie, Politechnika Wrocławska jest jedną z najlepszych uczelni polskich. Potwierdzają to zarówno nasze krajowe rankingi jak i rankingi zagraniczne. (Jeżeli uwzględnić ich wyniki do oceny do oceny uczelni krajowych — utrzymujemy się w polskiej czołówce.) Są od nas polskie uczelnie lepsze, ale nie dzieli nas od nich przepaść (taka jak dzieli nas od najlepszych uczelni zagranicznych). Generalnie wszystkie polskie uczelnie mają podobny problem. Może w mniejszym stopniu dotyczy to Uniwersytetów Jagiellońskiego i Warszawskiego, ale uczelnie techniczne borykają się ze słabą rozpoznawalnością na świecie.

Osobną sprawą jest szukanie przyczyn takiego stanu rzeczy. Jest ich zapewne bardzo wiele i nie bez znaczenia jest to, że do „wolnego świata” należymy ledwie 25 lat. Nie byłbym jednak sobą gdybym nie przytoczył łatwo dostępnych statystyk.

ETHZ
Bardzo dobra uczelnia techniczna. Znana na całym świecie, na czele wielu rankingów. Roczny budżet — 1,7 miliarda Franków Szwajcarskich, 19200 studentów (w tym 4000 na studiach doktoranckich), kadra: 5800 naukowców i 475 profesorów oraz 2500 pracowników administracyjnych i IT.
105526 zarejestrowanych publikacji
21667 autorow
1132 patentów
6604 publikacji w 2015 roku

Uniwersytet Techniczny w Dreźnie.
Od bardzo wielu lat uczelnia partnerska Politechniki Wrocławskiej. Budżet – 242 mln €, 36000 studentów, kadra: 4300 pracowników finansowanych ze środków federalnych/landu, 3400 pracowników finansowanych z innych środków. Najbardziej chyba „podobna” do nas (bo wywodząca się z podobnego systemu). Inna rzecz, że w Dreźnie nie ma „uniwersytetu klasycznego”.
43696 zarejestrowanych publikacji
12142 autorów
556 patentów
3409 publikacji w 2015 roku.

Karlsruher Institut für Technologie (KIT)
Roczny budżet: 847,4 mln € (478,2 środki federalne i landu), 24778 studentów, kadra 9491 (naukowcy: 5680, administracja: 3456, profesura 355).
73068 publikacji
1596 patentów
4114 publikacji w roku 2015

Z tą jednostką to jest ciekawa sprawa: KIT powstał z połączenia bardzo dobrego uniwersytetu technicznego z bardzo dobrym instytutem badawczym. Proces łączenia ciągle jeszcze trwa, stąd trudno wydobywać pewne informacje. Ale więcej publikacji powstawało w części uniwersyteckiej, a więcej patentów — w badawczej.

Politechnika Wrocławska
Budżet — 662 mln zł, 34104 studentów, kadra 4397 (2031 naukowi, w tym 185 profesorów, 2366 administracja i obsługa).
21788 publikacji
5463 autorów
43 patenty
1410 publikacji w 2015 roku.

Przytoczone wskaźniki potwierdzają początkową tezę: trudno jest nam się porównywać z innymi, dobrymi uczelniami światowymi. Z drugiej strony, wszystko co osiągamy, osiągamy zużywając znacznie mniej zasobów.

Pieniądze przypadające na studenta:
PWr 19,400 zł
TU Drezno 6700 € (29,300 zł)
KIT 34,200 € (149,600 zł)
ETHZ 88,540 CHF (352,040 zł0

Pieniądze na „wyprodukowanie” jednej publikacji:
PWr 441,100 zł
TU Drezno 71,000 € (310,650 zł)
KIT 206000 € (901,000)
ETHZ 257400 CHF (1,023,400 zł)

(Oczywiście wszystkie powyższe przeliczenia należy traktować z przymrużeniem oka, ale pokazują one skalę problemu.)

To co warto jeszcze dodać, to fakt, że publiczne wydatki na szkolnictwo wyższe w Polsce to około 19 mld złotych czyli około 4,8 mld CHF (na wszystkie uczelnie wyższe). Całe szkolnictwo wyższe w Polsce dostaje z budżetu niecałe trzy razy (2,8x) więcej niż do dyspozycji ma jedna uczelnia w Szwajcarii!

We Wrocławiu jest około 100,000 studentów obsługiwanych przez jakieś 15 tysięcy pracowników (nauczycieli i administracji), a w Zurychu (dwie uczelnie ETHZ i Uniwersytet) — około 44 tys. studentów ma do dyspozycji około 11 tys pracowników (nauczycieli i administracji).

(Ilustracja By GP – Praca własna, GFDL)