Archiwum kategorii: Ciekawostki

Backreaction: How does a lightsaber work? Here is my best guess.

Monopole magnetyczne… Bardzo ciekawe, bardzo ciekawe…

Brakuje mi jeszcze opisu zjawisk fizycznych w czasie fechrynku.

A lightsaber works by emitting a stream of magnetic monopoles. Magnetic monopoles are heavy particles that source magnetic fields. They are so-far undiscovered but many physicists believe they are real due to theoretical arguments. For string theorist Joe Polchinski, for example, “the existence of magnetic monopoles seems like one of the safest bets that one can make about physics not yet seen.” Magnetic monopoles are so heavy however that they cannot be produced by any known processes in the universe – a minor technological complication that I will come back to below.
Źródło: Backreaction: How does a lightsaber work? Here is my best guess.

Sprawdź, czy przysługuje ci wynagrodzenie za swoją publikację naukową | Warsztat badacza – Emanuel Kulczycki

Prawo autorskie oprócz wielu obostrzeń w wykorzystywaniu dzieł cudzych zawiera szereg mechanizmów z generowaniem dochodów dla autorów. Jednym ze źródeł tych dochodów jest tak zwana opłata reprograficzna. Ale nie jest to jedyne źródło. I autorom przysługuje jakiś udział w zbieranych w ten sposób środków. Emanuel Kulczycki spróbował i otrzymał wynagrodzenie za pracę umieszczoną w czasopiśmie o otwartym dostępie…

Zawsze jest idealny moment, aby upewnić się, czy należy nam się wynagrodzenie w ramach repartycji indywidualnej. W Polsce funkcjonuje Stowarzyszenie KOPIPOL, które – upraszczając – jest tym dla autorów publikacji naukowych, czym ZAIKS dla muzyków. Stowarzyszenie KOPIPOL zarządza systemem repartycji indywidualnej, czyli dzieli środki między uprawionych autorów publikacji naukowych i technicznych. Owa repartycja, czyli wynagrodzenie, pochodzi od producentów i importerów urządzeń kopiujących (w skrócie: punktów ksero). To, komu należy się wynagrodzenie (nawet kilka– kilkanaście tysięcy złotych), wynika z badań statystycznych przygotowanych dla KOPIPOL-​u przez CEM Instytut Badań Rynku i Opinii Publicznej w Krakowie. Co ważne, wystarczy sam fakt opublikowania przez nas utworu – nigdzie nie musimy i nie musieliśmy się zapisywać. Zatem jeśli opublikowaliście tekst, artykuł, książkę, tłumaczenie w jednym z tych […]

Źródło: Sprawdź, czy przysługuje ci wynagrodzenie za swoją publikację naukową | Warsztat badacza – Emanuel Kulczycki

Zabawy z metadanymi

To chyba jakiś przypadek, ale może nie do końca. Od początku istnienia stron katedralnych starałem się eksponować metadane: nie tylko wszystkich wpisów, ale również (w miarę możliwości) cytowanych prac.

I szukając informacji o publikacjach internetowego kolegi (Andrzej Solecki, matematyk, absolwent i pracownik uczelni wrocławskich, od lat mieszkający w Brazylii) trafiłem na coś prześmiesznego.

Otóż Andrzej (prześmiewczo) kiedyś wspomniał o mechanicznej kaczce Jacquesa de Vaucansona. Ja o kaczce wspominam na zajęciach  z technologii informacyjnych, podając ją jako przykład chęci zbudowania automatu dorównującego organizmom żywym. Cytuję tam ten wpis Andrzeja, zakładając że czasami anegdota lepiej przyciąga uwagę niż traktaty naukowe. (A swoją drogą życie Jaquesa de Vacansona to ciekawa historia.)

I ze zdziwieniem zauważyłem, że przeszukiwanie w Google Scholar znajduje ten wpis i zalicza Andrzejowi dwa cytowania.

Gdyby jako pomyłka miało to zniknąć z Google Scholar — wstawiam zrzuty ekranu:

Informacja o cytowaniach
Informacja o cytowaniach

 

Szczegóły
Szczegóły

Obowiązkowa obecność na wykładach


Ponoć, zgodnie z nowym Regulaminem Studiów, który ma obowiązywać od 1. października 2015 dla wszystkich studentów pierwszego roku obecność na wszystkich zajęciach ma być obowiązkowa. Otrzymany komunikat jest dosyć lakoniczny:

W imieniu Dziekana informujemy o planowanych zmianach w regulaminie studiów, które mają wejść pod koniec września 2015r. Jedną z istotnych zmian jest zmiana w paragrafie 13 „Uczestnictwo w kursach” punkt 6: „Zajęcia dla studentów pierwszego roku studiów pierwszego stopnia, w tym i wykłady są obowiązkowe”.

OK. Grupa wykładowa na Technologiach Informacyjnych to zazwyczaj \(100 \div 150\) osób co daje od 36 do 54 sekund na znalezienie swojego nazwiska, podpis i przekazanie listy dalej. Dowiedziałem się, że jedna z moich grup będzie miała około 300 osób, a to już problem:
\begin{equation}
\frac{90 \times 60}{300}=18
\end{equation}
Zatem nie jest możliwe rozwiązanie tego problemu za pomocą jednej listy obecności. Będą musiały być dwie (a nawet raczej trzy). Osobiście nie wyobrażam sobie innego niż symboliczne egzekwowania tego przepisu. Nie jest to racjonalne.

 

(Ilustracja za East Los Angeles College CampusNews: Cartoon by Kien Ha.)

Przed i po XYZ

Znakomity artykuł z „historycznej serii” Bogdana Misia o polskich komputerach. Dodać tylko mogę, że świat po drugiej stronie żelaznej kurtyny miał nieco lżejsze życie (choć też borykał się z jakością podzespołów elektronicznych). Powstający wysiłkiem wielu znakomitych naukowców (w tym von Neumanna), w Instytucie Zaawansowanych Studiów (Institute for Advanced Studies) w Princeton komputer IAS praktycznie od początku funkcjonował w „domenie publicznej” (jak powiedzielibyśmy dziś). I bardzo wiele ośrodków po prostu mogło go skopiować.

Kiedy się rozmawia o polskiej informatyce, przeciętny inteligent wymieni zapewne pierwszy polski komputer XYX (lokalizując go zresztą z reguły w czasie daleko później, często nawet w latach siedemdziesiątych – a przypomnijmy: maszynę oddano do użytku w roku 1958, w bardzo wczesnej „erze Gomułki”). Bardziej wprowadzeni w temat wspomną nazwisko Jacka Karpińskiego i jego słynny K-202; najbardziej świadomi wymienią być może nazwisko dziewiętnastowiecznego genialnego konstruktora […]

Świetna wtyczka do Google Scholar, czyli znajdź pełną wersję tekstu | Warsztat badacza – Emanuel Kulczycki

Emanuel Kulczycki na swoim blogu opisuje bardzo interesującą wtyczkę do przeglądarki Google Chrome, która ułatwia poszukiwanie pełnych tekstów prac naukowych (jeżeli są dostępne) oraz cytowanie prac. Wystarczy na przeglądanej stronie zaznaczyć tytuł pracy i jednym kliknięciem uruchomić wtyczkę: dostaniemy informacje bibliograficzne o pracy oraz — jeżeli tylko Scholar odnalazł — pełen tekst.

Przyznać trzeba, że nieźle łączy informacje z różnych źródeł, dostarczając PDFa nie tylko z oficjalnych stron czasopism

Kilka dni temu na mojej startowej stronie w Google Scholar pojawiła się informacja, że mogę sobie zainstalować oficjalny Google Scholar Button. Pozwala on (za oficjalnym opisem):

  • Odszukać pełny tekst na stronie internetowej lub w bibliotece uniwersyteckiej. Zaznacz tytuł pracy na stronie, którą czytasz, a następnie kliknij przycisk Scholar, by znaleźć tę pracę.

  • Przenieść zapytanie z wyszukiwarki internetowej do Google Scholar. Naciśnij przycisk Scholar, by wyświetlić trzy najlepsze wyniki; kliknij „pełny ekran” w lewym dolnym rogu wyskakującego okienka, by zobaczyć je wszystkie.

  • Sformatować przypisy zgodnie z popularnymi stylami cytowania. Naciśnij przycisk cytowania w wyskakującym okienku, by zobaczyć sformatowany przypis, a następnie skopiuj go do redagowanej pracy.

za  Świetna wtyczka do Google Scholar, czyli znajdź pełną wersję tekstu | Warsztat badacza – Emanuel Kulczycki.