Archiwa tagu: beamer

Zmiany w szablonie prezentacji (zgodnym z…)

Na początku czerwca wziąłem udział w organizowanym przez Politechnikę Wrocławską, w ramach programu Innowacyjna Uczelnia — Innowacyjny Nauczyciel, kursie „LaTeX tworzenie profesjonalnej prezentacji”. Zajęcia prowadził Konrad Kluwak z Wydziału Elektroniki.

Szesnastogodzinny kurs oceniam pozytywnie — wydaje mi się, że może być rzeczywistą podstawą (dla zmotywowanego uczestnika) do rozpoczęcia przygody z LaTeXem.

Przy okazji kursu — za zgodą prowadzącego — opowiedziałem o beamerowym szablonie i o alternatywnej metodzie tworzenia prezentacji w języku Markdown konwertowanej do PDF z użyciem programu pandoc i LaTeXa/beamera. Opisywałem to już gdzie indziej i tam dostępne są slajdy.

Spotkanie było też okazją do usłyszenia paru uwag na temat szablonu i przedyskutowania możliwych udoskonaleń. Jeżeli chodzi o zgłoszone uwagi to:

  1. Zbyt „agresywny” kolor spisu treści (Agendy).
  2. Kwestia numerowania stron/slajdów.

Kolor spisu treści

Niestety jest jakiś poważny błąd w szablonie kolorów i przed zakończeniem sesji nie ma szans na przepisanie/przekonstruowanie go na nowo. Ale zmiany zostaną wprowadzone na początku wakacji.

Numerowanie stron/slajdów

Po pierwsze zauważyłem niesympatyczny błąd powodujący, że niektóre strony nie były numerowane.

Nie bardzo wiadomo co przyjąć za podstawę numerowania. Możliwości są, w zasadzie, tylko dwie:

  1. numer strony z pliku PDF (było tak dotychczas),
  2. numer slajdu (czyli numer kolejnego obiektu wstawianego środowiskiem frame).

W tym drugim przypadku, ze względu na to, że jeden slajd może być stworzony z kilku warstw, mamy do czynienia z sytuacją, że zawartość na ekranie się zmienia, ale nie zmienia się numer.

Parametrem sterującym wyświetlaniem numerów jest pagenumber. Może on przyjmować następujące wartości:

  • gdy opcja pagenumber nie występuje — nie będzie żadnej numeracji;
  • pagenumber=false — bez numeracji;
  • pagenumber=true — numerowane będą strony pliku PDF;
  • pagenumber=page — numerowane będą strony pliku PDF;
  • pagenumber=frame — numerowane będą slajdy;
  • pagenumber=slide — numerowane będą slajdy (ze względu na nieporozumienia językowe).

Standardowo slajd tytułowy nie jest numerowany.

Uaktualniona wersja szablonu, wraz ze zmienioną dokumentacją dostępna jest tam gdzie zwykle:

Sposób instalacji opisany w dokumentacji. Wystarczy nadpisać wszystkie pliki.

pdf2pptx

Szukam, oczywiście, jakiejś prostej metody konwersji slajdów stworzonych w beamerze do formatu PowerPoint. To co znalazłem traktować należy bardziej jako żarcik, choć działa (i z formalnego punktu widzenia z pliku PDF tworzy piękną prezentację w formacie pptx.

Metoda, która została użyta może być zakwalifikowana jako metoda siłowa: każda strona prezentacji PDF konwertowana jest do grafiki bitmapowej, a następnie używana jako slajd. Skrypt pdf2pptx pakuje wszystko w XML, dodaje niezbędne pliki pomocnicze i kompresuje. Nie są potrzebne żadne wymyślne biblioteki…

Poniżej prosta prezentacja testowa utworzona w beamerze w formacie pdf i po przekształceniu do formatu pptx.
beamer-benchmark

Z markdown do pptx

Najnowsza wersja programu pandoc (do pobrania ze stron projektu) ma możliwość konwersji markdown do formatu pptx.

Teoretycznie (nie udało mi się tego jeszcze sprawdzić) można użyć dowolnego szablonu (w formacie .pptx lub .potx) podczas konwersji.

Poniżej efekty konwersji prostego pliku o zawartości

 

Poniżej efekty tych konwersji, to znaczy plik pdf utworzony „klasyczną” drogą (konwersja do LaTeXa i do PDF)

slajd

oraz przekonwertowany plik .pptx i prezentacja wyeksportowana do formatu PDF.

slajd_pptx

Cicer cum caule czyli groch z kapustą

Podczas seminarium mówiłem o:

  1. Szablonie prezentacji. Informacje o nim znaleźć można w dziale Projekty.
  2. O studiach dualnych nie ma zbyt wielu informacji na stronach Politechniki Wrocławskiej.
  3. Ledwie parę słów poświęciłem koncepcji „laboratoriów wirtualnych”. Nasze doświadczenia znaleźć można w kilku publikacjach (z lat 2000–2005): [1], [2], [3], [4], [5].Natomiast warto zajrzeć na strony Center for System Design (CSD) gdzie znaleźć można jakieś informacje o laboratoriach wirtualnych, ale w kontekście, który nigdy nas zbytnio nie interesował, to znaczy symulacji różnego rodzaju eksperymentów. Nie jest to bez sensu. tu, na przykład Free vibration of cantilever beam. Ale większość stron jest niedostępna…
  4. Kolejny poruszony temat to były „notatniki” pozwalające na prowadzenie interaktywnych obliczeń z wykorzystaniem profesjonalnego oprogramowania (na przykład Mathematica czy profesjonalne biblioteki numeryczne dostępne w Pythonie albo obliczenia z użyciem języka analiz statystycznych R).Jeżeli ktoś zechce może zapoznać się z ideą wykorzystania takiego oprogramowania na przykładzie Jupytera. Zachęcałem studentów do korzystania z niego na zajęciach z Metod Numerycznych i tam odsyłam zainteresowanych.
  5. Parę uwag poświęciłem też przygotowywaniu bibliografii. Pracując w redakcji czasopisma e-Informatica Software Engineering Journal mam jak najgorsze doświadczenia. Z moich doświadczeń wynika, że informacje bibliograficzne przygotowywane są bardzo niestarannie.Cały problem polega na tym, że dzisiejsze metody oceny zaczynają się (i bardzo często kończą) na kilku bibliometrycznych wskaźnikach. Wydaje się, że warto walczyć o wysoką jakość bibliografii — być może przełoży się to kiedyś na oceny.Bardzo interesujący (choć zapewne reklamowy) artykuł pod tytułem „Śledzenie, wizualizacja oraz ocena dorobku naukowego z wykorzystaniem bazy Scopus” opisuje możliwości zastosowania serwisu do prowadzenia analiz dorobku.
  6. Jeżeli wziąć pod uwagę, że to fizyk wymyślił wskaźnik rządzący dziś nauką światową nie powinien dziwić inny artykuł Hierarchical organization of H. Eugene Stanley scientific collaboration community in weighted network representation napisany przez fizyków z Instytutu Fizyki Jądrowej w Krakowie. Omówienie po polsku przedstawia główne idee artykułu i pozwala obrazować „zależności” pomiędzy publikacjami i prezentowanymi tam ideami (co widać na rys. 1).

    PIC

    Rysunek 1: Grafy ilustrujące powiązania naukowe Paula Erdősa, Edwarda Wittena, Marcela Ausloosa i Harry’ego E. Stanleya. W sieci Wittena wyraźnie widać trzy podsieci odpowiadające konkretnym tematom. (Źródło: [6])


    Podobne, ale nieco amatorskie, zależności pomiędzy współautorami z naszej katedry prezentuje rysunek 2. Uzyskany on został automatycznie na podstawie analizy bazy danych BibTeXa.


    pict

    Rysunek 2: Graficzna prezentacja prac współlokatorskich prof. Marka Rybaczuka; wyraźnie widać podsieci różnych zainteresowań


  7. Ostatnim tematem była sztuczna inteligencja. Wszystkie wątpliwości związane ze sztuczną inteligencją najlepiej ilustruje komiks z serwisu xkcd (rys. 3).

    PIC

    Rysunek 3: Łatwo dosyć jest stworzyć sztuczną inteligencję, która coś naśladuje (powtarzajac)


    Oczywiście sprawa nie jest tak prosta jak się wydaje na pierwszy rzut oka, ale…

    W prezentacji wspomniałem o dwu przykładach działania sztucznej inteligencji pierwszy dotyczył inteligentnego skalowania fotografii [7]. Efekty nie są może „porażające”, ale widać, że algorytm „stara się”.

    Potencjalnie znacznie ciekawszy jest drugi przykład tworzenia realistycznych „fotografii” na podstawie opisu słownego [8]. Ale trzeba sobie zdawać, że tak na prawdę, jest to zadanie „odwrotne” do zadania klasyfikacji: zaleźć trzeba punkt w przestrzeni cech możliwie najbliższy prototypom o opisanych cechach.

    groch1

Aktualna wersja szablonu prezentacji Politechniki Wrocławskiej

Upłynęło już trzynaście lat od czasu opublikowania Księgi Logotypu Politechniki Wrocławskiej (SIW). W tym czasie zmieniło się bardzo wiele, a do najważniejszych (formalnych) zmian należy zaliczyć:

  • zmianę oficjalnej angielskiej nazwy Politechniki Wrocławskiej na Wrocław University of Science and Technology,
  • uzyskanie prawa do korzystania z logo HR Excellence in Research.

Spowodowało to konieczność dokonania odpowiednich zmian w SIW. Zmieniły się zwłaszcza szablony prezentacji. Nowa księga logotypu znajduje się, między innymi, tu.

Od początku roku, najpierw bardzo leniwie, później w nieco lepszym tempie zabrałem się za dokonywanie odpowiednich przeróbek. Pierwsza zapowiedź i proof of concept pojawił się 7 marca 2017 roku we wpisie Nowy logotyp Politechniki Wrocławskiej.

Już w semestrze letnim 2016/2017 znaczna część moich prezentacji (dydaktycznych) korzystała z pierwszych wersji szablonu. Ale dopiero podczas wakacji nabrał on ostatecznego kształtu. Później prace znowu zwolniły — trzeba było nie tylko testować zaproponowane rozwiązania, ale również tworzyć dokumentację.

Dziś pierwsza, nieśmiałą próba prezentacji szablonu szerszej publiczności.

Więcej informacji na jego temat można znaleźć w dziale Projekty.

Rektorski szablon prezentacji

Gdy powstawała Księga Logotypu Politechniki Wrocławskiej byłem bardzo zainteresowany samą idą i efektami jej realizacji. Nie ukrywam, że chciałem zrealizować ją w LaTeXu. Nie udało się zrobić wszystkiego, ale i tak całkiem sporo. Sama idea ustandaryzowania wszystkiego spotkała się z bardzo różnym przyjęciem. Słyszałem nawet głosy, że zabija innowacyjność (jedn z sekretarek narzekała, że do tej pory do niej należał wygląd wysyłanego listu: wybrany krój, wielkość liter i ich rozmieszczenie… a tu już nic wybrać nie można). Słyszałem też głosy, że szablon prezentacji nudny, a dodatkowe elementy zabierają cenne miejsce.
Oglądając różne prezentacje przyznać muszę, że Zarządzenie Rektora wprowadzające księgę logotypu przestrzegane jest niezbyt rygorystycznie: czcionka dobierana jest w sposób dosyć dowolny, podobnie zagospodarowywane jest miejsce na slajdach. Ale, generalnie, Księga Logotypu działa.
Przeglądając kiedyś rokroczne Sprawozdania Rektora zauważyłem, że najpierw zrezygnowano z formy „raportu” na rzecz prezentacji, a od roku 2010 Rektor używa szablonu prezentacji nie przewidzianego księgą. Jak się dowiedziałem w Dziale Marketingu i Promocji, jest to szablon pierwotnie przeznaczony tylko dla Rektora, ale coraz częściej używany przez innych pracowników. Tylko nawał innych obowiązków spowodował, że nie został jeszcze umieszczony na stronach WWW. Ale można z niego korzystać.
Stąd pojawił się pomysł rozszerzenia dotychczasowego szablonu o nową funkcjonalność. Głównym problemem jest brak szczegółowych wytycznych typu „gdzie co ma być”.
Zobaczymy co z tego wyjdzie.

Edit (25.10.2016) Sprawozdanie za rok 2015 zaprezentowane zostało z użyciem kolejnego (niestandardowego) szablonu.

Niestety, z braku czasu z nowego szablonu nic nie wyszło.

ShareLaTeX

Zaczynamy korzystać z usług serwisu E-Science/Spin-Lab. Oprócz poczty (ze wspólną książką adresową), kalendarza, notatnika (z możliwością współdzielenia edytowanych plików) czy usługi przechowywania plików w chmurze zaimplementowano tam również ShareLaTeX, czyli usługę współdzielonego środowiska pozwalającego przygotowywać gromadnie dokument korzystając z LaTeXa.

Nie muszę dodawać‚ że to jest właśnie to co mnie interesuje najbardziej. Nasz katedralny system pocztowy załatwia i pocztę i wspólne kalendarze czy książki adresowe. Usługa dysku sieciowego jest poza wszelką konkurencją — nie mamy odpowiednich zasobów (i zaplecza archiwizacyjnego).

Osobiście nie potrzebuję LaTeXa w chmurze — swoje dokumenty przygotowuję na moich komputerach utrzymując tam aktualną wersję systemu TeXLive. Ale pojawiła się okazja, żeby przygotować wspólnie prezentację dla naszego zespołu naukowego powołanego wewnątrz katedry.

Przy okazji, do czasu, gdy nie uda się zainstalować pakietu szablonu prezentacji zgodnej z Księgą Logotypu musiałem przygotować wersję light szablonu. Wystarczy ją wgrać w kartotece, w której przygotowywany jest dokument żeby mieć wszystko co trzeba.